środa, 15 grudnia 2010

Kubeł zimnej wody.

Po 16 dniach walki z TP SA naprawiono mi Neostradę i nawet będzie działać Wideostrada jak tylko cieć podłączy nasze mieszkanie do anteny. Niestety cieć w naszym bloku ma charakter ubeka/zomowca i trudno jest się z nim dogadać, ale może się uda. A jak nie to sam jakoś otworzę skrzynkę i podłączę się sam.
Najważniejsze, że działa nam Internet, bo inaczej musielibyśmy korzystać z mobilnego Astera. Bardzo jednak zależy mi na satelicie, bo stęskniłem się za CNN i BBC. I tutaj znowu wracam do tego czego w Polsce nie da się ominąć...

Polska polityka, jak zwykle, jest o zapachu kloaki w zabitej dechami wiosce bez kanalizacji i bieżącej wody. Bo oto prezydent RP Bronisław Komorowski, powiedział dzisiaj podczas "opłatka" w Sejmie, że "Polskę chroni stajenka betlejemska"...
No rzesz w mordę jeża! Aż mnie zatkało kiedy usłyszałem ten bełkot. Do dzisiaj nie chce mi się wierzyć, że Polska cofnęła się aż tak bardzo i stała się pośmiewiskiem cywilizowanego świata. Całkowity brak zrozumienia zasad działania polityki zagranicznej i dyplomacji, całkowita inepcja w administrowaniu państwem.
Przecież nie można nie zapominać o paru sprawach...

Niech mi ktoś powie czy zgodzi się lub nie ze stwierdzeniem, że naziści i Niemcy zrobili więcej krzywdy i szkód Polsce niż Sowieci? I trudno nie zauważyć, że umieliśmy dogadać się z Niemcami, pomimo tych wszystkich krzywd i zbrodni jakie nam wyrządzili. Niemcy inwestują w Polsce grube pieniądze.

Słyszymy też od dawna z ust każdego polityka, że Polsce potrzebna jest "pomoc." Nawet boska, bo właściwie w Polsce oddano władzę w ręce kleru i każdy polityk, który chce zaistnieć musi zasuwać całować łapy biskupie w Częstochowie.
I niech mi ktoś powie co Polsce dały te wszystkie modły na Jasnej Górze?
Czy nie jest to śmieszne aby polegać na możliwości pomocy ze strony, która nigdy nikomu w niczym nie pomogła?

Politycy zapominają, że państwa to nie ic prywatne folwarki, a narody to nie osoby prywatne. Państwa zawsze robią to co uważają, że jest dla nich najlepsze. Nie biorą pod uwagę "dobra" innego państwa. Państwa nie znają także pojęcia słowa "honor" i nie zastanawiają się nad tym czy złamać układy międzynarodowe i umowy kiedy uznają, że to im się opłaca.

Przypomnijmy sobie czy podczas Rozbiorów Polska szukała jakiejś zewnętrznej "pomocy"?

Przypomnijmy sobie jak Napoleon "przysłużył" się Polsce.

Czy Anglicy lub Francuzi wysłali chociaż jeden samolot we wrześniu 1939 roku aby przyjść z pomocą Polsce?

Po konferencji w Teheranie i Jałcie, kiedy polscy piloci i żołnierze umierali za Anglię, Churchill podzielił Europę i całą jej wschodnią część oddał Stalinowi. W przeciwieństwie do jakiejkolwiek umowy nawet nie wspomniał o Polsce na żadnej z konferencji. Jego rząd nie pozwolił polskim żołnierzom na wzięcie udziału w Paradzie zwycięstwa.

Jeśli cokolwiek powinno zaistnieć w charakterze i psychice polskich polityków i Polaków, to fakt, że nigdy nie powinno się mieć dobrej nadziei na gwarancje umowy spisanej na kawałku papieru powszechnie znanym jako "traktat o pomocy" dla Polski.

I jeszcze jedna uwaga obywatela USA, którym jestem; nigdy w naszej historii USA nie przyszły Polsce z jakąkolwiek efektywną, fizyczną pomocą. Jedynie znana jest pomoc prezydenta Woodrowa Wilsona z jego 13 punktami i cherlawa pomoc Hoovera podczas I Wojny Światowej.

Przecieki z Wikileaks również udowadniają tę smutną prawdę, że Polska NIE JEST partnerem w stosunkach z USA i nigdy nie będzie. Polska może być jedynie petentem. Stany Zjednoczone nie wiążą z Polską jakichkolwiek poważnych planów partnerstwa. Co więcej,dla Zachodu Polska była, jest i będzie kością w gardle. Niewygodnym jak szpilka w dupie.
I tutaj, moim zdaniem, Polska ma szansę rozegrać dobrą partię aby wygrać z tymi, którzy kiedyś byli jej wrogami i tymi, którzy nimi są. Bo jak powiedział jeden mędrzec przyjaciół trzeba trzymać blisko siebie, ale wrogów należy trzymać jeszcze bliżej siebie.
Wiedząc, że w polityce nie ma przyjaciół, a "przyjaźnie" krajów to tylko kiepska bajka dla naiwniaków i braci Kaczyńskich oraz ich piesków od przytakiwania.

Tych kilka przykładów na temat USA udowadnia jak bezsensownie płonna jest nadzieja, że ten protestancki kraj kiedykolwiek pomoże komukolwiek, a tym bardziej Polsce.
I z przykrością stwierdzam, że Polska i Polacy są i będą zawsze pozostawieni sami sobie.

Ergo, Polska powinna działać energiczniej aby ustanowić możliwie najlepsze stosunki z każdym potencjalnym agresorem, takim choćby jak Rosja, a dopiero później szukać wsparcia innego państwa w jak najlepiej pojętej ofensywie dyplomatycznej.

Tego nie pojmuje żaden polski polityk z PiS, a dowodem na to było zachowanie Lecha i Jarosława Kaczyńskich wobec Niemiec i Rosji oraz gruzińskiej hucpy. Tej prostej prawdy, którą napisała historia nie rozumie również spora ilość Polaków, znając prze-romantyzowaną wersję historii własnego kraju.
A polityka i dyplomacja to nie sentymenty, ale inteligentna gra inteligentnych adwersarzy. Z tym, że w Polsce o tę inteligencję bardzo dzisiaj trudno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz