Od chwili kiedy ukazał się na scenie politycznej Polski pojawiły się wątpliwości kim jako człowiek jest ten niedostatecznie wyrosły, otyły facet z obrzydliwą manierą mlaskania i cedzenia słów, które w jego ustach brzmią niebywale sztucznie.
No bo tak. Kiedy wypłynął, wraz z bratem, przy boku Wałęsy, nikt w sumie nie wiedział o co chodzi. Facet po czterdziestce i żadnej baby obok, oprócz mamusi. I w ogóle jakiś dziwny. Zapiekły i wciąż zły. Każdy Polak go zna, a więc wie o kim piszę. Od kilku lat podejrzewany jest o homoseksualizm. Nie, że coś w tym złego, problem polega na tym, że nie ma wystarczająco dużo siły aby wreszcie powiedzieć kim naprawdę jest.
Wiem, ktoś powie, że to jego osobista sprawa. Nooo nie. Nie do końca tak osobista, bo jako polityk, osoba publiczna, powinien wyjawić wszystko o sobie co może interesować społeczeństwo. A to kogo preferuje jako partnera życiowego, jest dla mnie i wielu innych, dosyć istotne. Geje węszą tutaj zachowanie tchórzliwe Jarosława, który boi się przyznać, że woli facetów. Tak jak jego pupilek, tchórz i szuja, Zbigniew Ziobro.
Od chwili kiedy jest Prezesem swojej kato-narodowo-socjalistycznej partii nie pozostawia nikomu żadnych wątpliwości kim chce być.
Furherem, to chyba oczywiste. A 10 kwietnia 2010 roku los rzucił w jego stronę ciężar, który ocenił jako do udźwignięcia i zdał sobie sprawę, że wykorzystanie tej kuli nieszczęścia pozwoli mu dopchać się na szczyt. Ponownie.
No i od 8 miesięcy mamy w Polsce miesiączkę Prezesa, który politycznie nie tylko nie zmienił podejścia do rzeczywistości, ale świadomie, lub nie, stracił jej poczucie wydalając z siebie raz na miesiąc obrzydliwie cuchnące już zwłoki swojego tragicznie zmarłego brata i bratowej kiedy w towarzystwie orszaku jego piesków-przytakiwaczy pojawia się, całkowicie wbrew logice, nie pod Smoleńskiem, ale pod Pałacem Prezydenta RP na Krakowskim Przedmieściu, przed którym stoi pomnik mojego przodka i składa tam wieniec.
Nie wiem dlaczego zgadza się na to administracja Stolicy? Nie wiem dlaczego ta hałastra idiotów składa wieniec właśnie tam? A przecież Pałac Lubomirskich nie był własnością tragicznie zmarłego pierwszego kurdupla, ale jest własnością państwa.
Miesiączka Prezesa stała się więc regularnym wydarzeniem z cyklu, Cyrku ciąg dalszy i wkurwia mnie i nie tylko mnie.
Nie ma bowiem w Polsce żadnego polityka będącego przy władzy aby zabronić tego rodzaju kretyństwa. Kretyństwa tego samego rodzaju jak drugi grób Kaczyńskich (PUSTY) na Powązkach, który to ustawił sobie sam Prezes aby nie musieć jechać do Krakowa na Wawel.
Przypadek to godny całego konsylium ekspertów od psychiatrii.
Miesiączkę Prezesa należy zahamować, bo wykrwawi się biedak na amen.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz