piątek, 24 grudnia 2010

Nawet...

Nawet jeśli nie chcę, to i tak święta atakują mnie ze wszystkich stron. A właściwie atmosfera świąt (celowo z małej litery), której wcale nie chcę. Już wystarczy tego wszystkiego. Pewnie, to zostaje w człowieku, bo przecież wlewano ją we mnie od pierwszych dni mego życia, a urodziłem się miesiąc przez świętami.

Wczoraj był u mnie Łukasz. Chciał koniecznie porozmawiać. Znam go osobiście od roku. Ten 21 letni, bardzo wrażliwy chłopak, ma czasami tak smutne oczy, że płakać się chce.
Rozmawialiśmy szczerze i powiedział mi, że jest mu ciężko, bo nie ma ojca, nie ma takiego męskiego wsparcia, którego mu bardzo czasami brakuje, a kiedy ze mną rozmawia, to czuje się tak dobrze i spokojnie.
Powiedziałem mu, że go kocham i uważam za swojego przyjaciela. Powiedziałem mu także, że jeśli chce to może do mnie przychodzić kiedy chce, jak do ojca. Będę zawsze służył mu radą i pomocą duchową, bo finansowo biednym jak mysz kościelna.

Ucieszył się kiedy po wysłuchaniu jego historii o nim i jego dziewczynie z którą jest od 9 miesięcy, powiedziałem mu aby się nie obawiał, że go opuści. Łukasz nie chce być znowu odrzucony. W końcu jego ojciec odszedł od niego i reszty rodziny, a był człowiekiem zimnym i strasznym dla Łukasza.

Tak, kocham Łukasza i chcę aby był szczęśliwy z Agnieszką. Chcę także aby spełnił swoje marzenie i został aktorem. Pomogę mu na tyle na ile potrafię i będę mu okazywał ciepło, miłość i troskę. Cieszę się, że będę mógł to zrobić dla niego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz